Piłka nożna. Jeleniogórska klasa O
Olimpia Kamienna Góra – Hutnik Pieńsk 2:1 (1:1)
Miało być łatwo i przyjemnie, jednak goście napędzili sporo strachu kamiennogórskim kibicom. Goście prowadzili nawet 1:0, jednak jeszcze przed przerwą wyrównał Sochacki. Decydujące trafienie na 2:1 gościom zadał Manu. To druga bramka Kolumbijczyka w rundzie wiosennej. Przed spotkaniem działacze naszego klubu wręczyli Małgorzacie Krzyszkowskiej pamiątkową koszulkę z napisem Janusz Krzyszkowski – nieodżałowanego działacza i sponsora klubu. Obie ekipy weszły na murawę w eskorcie młodych piłkarzy KAP Kamienna Góra.
Już pierwsza akcja oskrzydlająca Olimpii mogła zakończyć się trafieniem, jednak Moszykowi i Piekarczykowi zabrakło precyzji. Trzeba, jednak oddać piłkarzom, że w pierwszej połowie w płynnej grze znacznie przeszkadzał szalejący wiatr. W 18. minucie Piekarczyk zakręcił obrońcami Hutnika, lecz jego strzał wyłapał przy krótkim słupku Selwiak. Trzy minuty później jeszcze Moszyk próbował zaskoczyć golkipera gości. Przyjezdni zrewanżowali się kontratakiem Kowala, lecz w porę zareagował Ździebłko. Z każdą kolejną minutą nic do stracenia nie mieli piłkarze Hutnika i coraz częściej gościli pod naszą bramką. Kirkiewicz w 28. minucie wyszedł sam na sam na bramkarza Olimpii, lecz fatalnie przestrzelił w dogodnej sytuacji. Niespodziewanie w 34. minucie futboliści z Pieńska objęli prowadzenia. Ponownie inicjatorem akcji był Kirkiewicz, jednak piłkę w ostatniej chwili z linii bramkowej wybił Bartek Młodziński, niestety niefortunnie nabił nadbiegającego Kowala i stadion ucichł. Piłkarze Olimpii cierpliwie czekali na swój moment. Przyszedł on w 44. minucie, kiedy Sochacki w sporym zamieszaniu umieścił futbolówkę w siatce gości. Popularny „Kosa” w następnej sytuacji posłał piłkę do siatki, lecz chorągiewkę do góry uniósł arbiter liniowy. W drugiej połowie ucichł wiatr i kamiennogórzanie zaczęli stwarzać więcej zagrożenia pod bramką Selwiaka. W 48. minucie Sochacki z pola karnego obił tylko obramowanie bramki gości. W 55. minucie wszyscy kibice widzieli już piłkę w siatce przyjezdnych, niestety Sochacki nie wykorzystał kapitalnego dogrania Moszyka. Na kwadrans przed zakończeniem spotkania Kamil Młodziński obsłużył Moszyka, jednak jego strzał z pierwszej piłki instynktownie obronił Selwiak. Przyjezdni również próbowali zmienić wynik spotkania. W szybkim kontrataku Ździebłko jakimś cudem zatrzymał strzał Rękasa. Najważniejsza dla losów spotkania okazała się 82. minuta. Moszyk zacentrował z rzutu rożnego na długi słupek, a wprowadzony w drugiej odsłonie Manu Perez zamknął głową akcję i został bohaterem Olimpii. Jeszcze blisko zmiany wyniku był Moszyk. W ostatnich pięciu minutach Hutnik próbował doprowadzić jeszcze do wyrównania, lecz czujnie grała nasza obrona. Po spotkaniu futboliści Olimpii podziękowali przy trybunach naszym fanom za wsparcie i głośny doping. Najważniejsze, ze Olimpia do swojego dorobku dopisała kolejne trzy „oczka”. Trzeba również pochwalić fanki Olimpii z działu gastronomicznego.
Olimpia: Ździebłko – B. Młodziński, Zasada, Respondek (58’ J. Kraszewski), Kałuża – Kluska, Gorczyca, K. Młodziński, Sochacki – Piekarczyk (Manu), Moszyk.
Hutnik: Selwiak – Chędogi, Szal, Tymiński, Linka (60’ Wójtowicz) – Kowal, Radziuk, Abbes Yasser, Kowal – Kirkiewicz, Rękas.
Grzech



