KRZESZÓW. Gruz, fragmenty asfaltu, plastik, połamane nagrobki i krzyże pogrzebowe. W czwartek, 17 września, koparka pracująca na terenie starej cegielni w Krzeszowie wydobywała kolejne odpady zakopane w ziemi należącej do parafii. Wykonano blisko dziesięć wykopów. W każdym natrafiono na śmieci. Obecny na miejscu biegły ocenił, że jest to nielegalne wysypisko. Pobrano również próbki wody, które mają pomóc ustalić, czy doszło do jej zanieczyszczenia.
W wizji lokalnej uczestniczyli przedstawiciele policji i prokuratury, biegły, nowy prezes Fundacji Europejska Perła Baroku oraz prawnik reprezentujący fundację. Na miejscu byli również mieszkańcy i przedstawiciele urzędu gminy.
Kolejne ruchy łyżki koparki odsłaniały to, co znajdowało się pod powierzchnią ziemi. Wśród wydobytych materiałów były znaczne ilości gruzu, fragmenty kafli i asfaltu, plastikowe worki, rury oraz styropian. Natrafiono także na materiały wstępnie rozpoznane na miejscu jako azbest.
Szczególne wrażenie robiły odpady cmentarne: połamane części nagrobków, tymczasowe krzyże stawiane na grobach po pogrzebach, a nawet fragment metalowej figury Jezusa. Wszystko przemieszane z pozostałymi śmieciami i ziemią.
Odpady znajdowano w każdym z wykonanych wykopów. Dzisiejsze oględziny pokazały więc, że problem obejmuje wiele sprawdzonych punktów terenu. Pełna ilość zakopanych materiałów i zasięg wysypiska pozostają do ustalenia.
W okolicy wyczuwalny był również nieprzyjemny zapach. Na podmokłym gruncie leżały częściowo zanurzone baloty z gnijącą trawą. To kolejny element obrazu miejsca, którego historię i sposób wykorzystywania badają teraz organy ścigania.
Biegły pobrał próbki wody z zalanych wyrobisk znajdujących się na terenie starej cegielni. Badania mają pomóc odpowiedzieć na pytanie, czy zdeponowane odpady wpłynęły na jej jakość. To istotne również w świetle sygnałów od korzystających ze zbiornika wędkarzy, którzy informowali o śnięciu ryb. Przyczyna tego zjawiska oraz ewentualny związek z wysypiskiem wymagają ustalenia.
Z informacji przekazanych podczas wizji lokalnej wynika, że badania pobranych próbek mają potrwać około miesiąca.
Sprawa starej cegielni stała się publicznie głośna przy okazji odsunięcia ks. Łukasza Langenfelda od obowiązków proboszcza i kierowania Fundacją Europejska Perła Baroku. Decyzję przekazano duchownemu w sobotę, 12 września. Wywołała protesty parafian oraz pytania o rzeczywiste przyczyny działań legnickiej kurii. O sprawie id-24.pl informowało w poprzednich publikacjach.
W oświadczeniu z 14 września rzecznik diecezji legnickiej ks. Waldemar Wesołowski przedstawił zawiadomienie organów państwowych przez Langenfelda jako reakcję na polecenie kurii z 17 sierpnia. Wskazał też na lipcową i sierpniową inspekcję oraz dalsze przywożenie odpadów. Sam komunikat sięga jednak do 17 stycznia 2024 roku: poprzedni proboszcz występował wówczas o zgodę na dzierżawę obejmującą przyjmowanie gruzu i ziemi. Według kurii wniosek odrzucono.
Langenfeld odpowiedział, że parafię objął 24 maja 2024 roku bez przekazania mu informacji o historii tego terenu. Zapewnił, że 3 sierpnia 2026 roku zakazał wszelkich dalszych wywozów, dzień później rozpoczął konsultacje prawne, a 19 sierpnia złożono zawiadomienia. Zakwestionował więc przedstawienie działań kurii jako początku jego interwencji.
Wskazał również konkretną rozbieżność w cytacie z własnego pisma. Rzecznik zakończył przytoczony fragment dotyczący dopuszczanych odpadów na słowach „oraz inne”. Według pełnego brzmienia przedstawionego przez księdza dalej znajdowało się zastrzeżenie: „dopuszczone do składowania zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa”. Pominięcie tego warunku zasadniczo zmienia wymowę przytoczonej wypowiedzi.
Duchowny podkreślił, że zawiadomienie obejmowało także wcześniejszą historię wysypiska, osoby organizujące wywozy i ewentualne korzyści z procederu. Oba oświadczenia opublikowano na id-24.pl.
Dzisiejsze odkrywki nie rozstrzygają, kto i kiedy przywoził poszczególne odpady. Ich charakter i rozmieszczenie rodzą jednak pytanie o znacznie dłuższą historię tego miejsca niż ostatnie miesiące. Według informacji docierających do redakcji proceder mógł trwać przez co najmniej 20 lat, a odpady miały trafiać tu z różnych części powiatu kamiennogórskiego i spoza jego granic. Zweryfikowanie tych sygnałów wymaga dokumentów, zeznań świadków i ustaleń śledczych.
Do wyjaśnienia pozostaje, kto przyjmował odpady, kto umożliwiał wjazd na teren, kto wiedział o sposobie jego wykorzystywania i czy ktokolwiek na tym zarabiał. Równie istotne będzie ustalenie odpowiedzialności za usunięcie śmieci oraz ewentualnych skutków dla środowiska.
W Krzeszowie zaczęto odkopywać to, co przez lata mogło pozostawać poza publiczną kontrolą. Dziś w każdym sprawdzonym wykopie znaleziono odpady. Teraz śledztwo musi objąć całą historię tego miejsca.
EK
Więcej zdjęć na Facebooku ID










1 komentarz
rybak
biskupie legnicki, podaj sie do dymisji, nie potrafisz zarządzać diecezją, jest coraz gorzej