Aktualności,  Kamienna Góra,  Regionalne,  Województwo

Pumy jednak nie ma. Zdjęcie okazało się fałszywką

REGION. Wczoraj była puma na gigancie, dzisiaj nie ma pumy. Egzotyczna przygoda dolnośląskich lasów zakończyła się szybciej, niż zdążyliśmy przyzwyczaić się do myśli, że podczas spaceru w okolicach Zagórza Śląskiego warto rozglądać się nie tylko za kleszczami. Zdjęcie, które miało potwierdzać obecność drapieżnika na terenie Nadleśnictwa Świdnica, nie jest autentyczne.

O nowych ustaleniach poinformował portal Wałbrzych24. Jak przekazała redakcji asp. Magdalena Ząbek, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy, funkcjonariusze przeprowadzili czynności związane z weryfikacją fotografii.

– Policjanci nie potwierdzili autentyczności tego zdjęcia w toku wykonanych czynności – przekazała asp. Magdalena Ząbek.

Szczegółów dotyczących sposobu weryfikacji policja na razie nie ujawnia ze względu na prowadzone postępowanie.

Puma zrobiła karierę, zanim zdążyła istnieć

Przypomnijmy, że informacja o dużym drapieżniku w rejonie Zagórza Śląskiego błyskawicznie obiegła media i portale społecznościowe. Zdjęcie miało pochodzić z fotopułapki ustawionej na terenie Leśnictwa Lutomia.

Informację potraktowano poważnie. Pojawiły się ostrzeżenia dla mieszkańców i turystów, a sprawą zajęły się służby oraz specjaliści. My również wczoraj informowaliśmy o domniemanej obecności pumy, opierając się na komunikatach służb i instytucji.

Tymczasem zwierzę, które w ciągu kilkudziesięciu godzin zdążyło zrobić w regionie karierę godną celebryty, najprawdopodobniej wcale nie urządziło sobie dolnośląskich wakacji.

Przyrodnicy pumy nie znaleźli

Wątpliwości pojawiały się już wcześniej. Przyrodnicy i tropiciele sprawdzający teren nie znaleźli śladów, które wskazywałyby na obecność dużego kota.

Jak informuje Wałbrzych24, podczas oględzin nie znaleziono charakterystycznych tropów, sierści, odchodów ani pozostałości po żerowaniu. Miało to szczególne znaczenie ze względu na miękkie i miejscami błotniste podłoże, na którym tak duże zwierzę powinno pozostawić wyraźne ślady.

Specjaliści natrafili jedynie na ślady dzikich zwierząt występujących w naszych lasach oraz psów.

Teraz ktoś może mieć znacznie mniej zabawnie

Historia nie kończy się jednak stwierdzeniem, że pumy nie było. Policjanci zamierzają ustalić okoliczności powstania zdjęcia oraz sposób rozpowszechniania informacji, która wywołała niepokój mieszkańców i zaangażowała służby.

Czynności mają być prowadzone pod kątem art. 66 par. 1 Kodeksu wykroczeń, dotyczącego m.in. wprowadzania w błąd instytucji lub służb fałszywą informacją w celu wywołania niepotrzebnej czynności. Za takie zachowanie może grozić areszt, ograniczenie wolności albo grzywna.

Policja będzie również wyjaśniała, kto przygotował fotografię i w jaki sposób materiał trafił do obiegu. Na tym etapie nie jest także przesądzone, jak w postępowaniu zostanie potraktowane Nadleśnictwo Świdnica, które opublikowało ostrzeżenie, choć jego pracownicy nie byli autorami zdjęcia.

I tak kończy się, przynajmniej na razie, historia dolnośląskiej pumy. Wczoraj radziliśmy nie wołać „kici, kici”. Dziś okazuje się, że nawet nie bardzo było do kogo.

Źródło: Wałbrzych24 / Komenda Powiatowa Policji w Świdnicy

Dodaj komentarz

Korzystając poniższego formularza możesz dodać komentarz.

9 + 1 =