KAMIENNA GÓRA/REGION. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że jeszcze w lutym rada nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej „Szarotka” może ogłosić konkurs na stanowisko prezesa spółdzielni. Decyzja w tej sprawie ma zapaść podczas planowanego posiedzenia rady nadzorczej, które również ma odbyć się jeszcze w lutym.
Jak ustaliliśmy, Rafał Bręśkiewicz, dotychczasowy prezes SM „Szarotka”, złożył rezygnację z pełnionej funkcji z dniem 28 lutego. Rezygnacja została złożona bez podania przyczyn. Prezes objęty jest miesięcznym okresem wypowiedzenia, co oznacza, że formalnie będzie pełnił obowiązki jeszcze przez kolejny miesiąc.
Warto odnotować, że w ubiegłym tygodniu rada nadzorcza spółdzielni ogłosiła dwa konkursy na stanowiska zastępców prezesa – do spraw administracyjno-technicznych oraz organizacyjno-administracyjnych. Taki ruch może budzić zaskoczenie, ponieważ wiąże się z istotnym wzrostem kosztów funkcjonowania zarządu. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Szarotka” utrzymuje się ze środków pochodzących od swoich członków, czyli mieszkańców.
Nieoficjalnie mówi się, że powodem rezygnacji Rafała Bręśkiewicza z funkcji prezesa miał być pogłębiający się rozdźwięk pomiędzy radą nadzorczą a zarządem spółdzielni. Informacje te nie zostały jednak dotąd potwierdzone w oficjalnym komunikacie.
Jeżeli zapowiedzi się potwierdzą, najbliższe tygodnie mogą przynieść istotne zmiany personalne w kierownictwie Spółdzielni Mieszkaniowej „Szarotka”.
Do tematu będziemy wracać.
MB




3 komentarze
Człowiek5
Drodzy Czytelnicy,
Napiszę kilka słów swojego komentarza, aby trochę naświetlić temat.
Otóż, odnosząc się do zdania: ”Spółdzielnia Mieszkaniowa „Szarotka” utrzymuje się ze środków pochodzących od swoich członków, czyli mieszkańców.”. Dokładnie tak. Podobnie, jak fabryka czekolady utrzymuje się ze sprzedaży czekolady. Na przykład. I teraz pytanie? Czy chcemy jeść dobrą czekoladę? Tak. Więc fabryka musi zatrudnić fachowców i dobre składniki, aby produkt końcowy był dobry, ale wówczas cena nie będzie niska, bo za dobrych fachowców trzeba zapłacić, a i dobre składniki tanie nie są. I co z tego wynika? Wynika, że czekolada, która będzie dobra, dobrej jakości, robiona profesjonalnie musi kosztować. Cięcie kosztów to obniżanie jakości, czyli składniki będą byle jakie, a fachowcy pójdą do konkurencji i finalnie będzie na rynek z tej fabryki trafiała kiepska czekolada, której nikt nie będzie chciał kupować. Nie będzie więc kasy na funkcjonowanie fabryki, więc z czasem fabryka będzie podupadać, bo nie będzie remontowana, nie będzie wdrażać nowych technologii, a przypadkowi ludzie będą pracować byle jak. Ale czekolada będzie TANIA. Warto?
I jaki mamy wniosek dla Spółdzielni? Chcąc mieć wysokiej jakości obsługę, nowoczesne rozwiązania, profesjonalnych konserwatorów, dobrych sprzątających, remonty na czas i wykonane dobrymi materiałami, itd. trzeba zatrudnić dobry, profesjonalny Zarząd. A to kosztuje. Oczywiście można zaproponować Prezesowi 5.000 zł brutto, czy 10.000 zł brutto, ale gdy Przedstawiciel Handlowy zarabia naście tysięcy plus auto, plus dodatki, dobra pielęgniarka co najmniej 10.000 zł brutto, taksówkarz blisko 10.000 zł brutto, a za 7.000 zł brutto ciężko znaleźć dobrego konserwatora, itd., to finalnie Prezes za 10.000 zł brutto, czy nawet 15.000 zł brutto będzie na chwilę, bo szybko się zorientuje, że zarabia słabo i poszuka sobie lepszej pracy, a kolejny konkurs, to kolejne koszty dla Spółdzielni, kolejne wdrażanie nowego Prezesa, itd. A Prezes za 5.000 zł, jeśli zostanie, to będzie to traktował, jak zło konieczne, niekoniecznie angażując się w swoją pracę…
Dobra Spółdzielnia płaci dobrze, a dobrze, zaczyna się dla Prezesa od dwójki z przodu, przy takich zasobach Spółdzielni, jak tutaj. A dobra, szanująca się Spółdzielnia, tych rozmiarów, co „Szarotka” ma często proste przeliczniki. Na przykład Prezes nie może otrzymywać wynagrodzenia niższego, niż 6-cio krotność najniższego wynagrodzenia w Spółdzielni. A minimalna krajowa to teraz 4.806 zł brutto, czyli MINIMUM dla Prezesa to 28.836 zł brutto.
Nie da się kupić nowego Mercedesa za cenę 20-letniego Forda… Po prostu. 🙂
No i przejdźmy do zdania: „…pogłębiający się rozdźwięk pomiędzy radą nadzorczą a zarządem spółdzielni”. To niestety się zdarza w Spółdzielniach. Zauważmy, że do Rady Nadzorczej w Spółdzielni mogą wejść ludzie, którzy nie mają żadnych kompetencji związanych ze spółdzielczością, czy zarządzaniem. Może to być najlepszy lekarz na świecie, ale zero wiedzy o Spółdzielni, może to być najlepsza pielęgniarka, kwiaciarka, kierowca autobusu, czy doktor nauk przyrodniczych. Ale bez pojęcia o Spółdzielni. Pół biedy, gdy ma pokorę i wie, że nie wie i nie próbuje rządzić Zarządem. To Zarząd ponosi główną odpowiedzialność i to Zarząd jest od zarządzania. Rada Nadzorcza ma jasno określone zadania i nie ma tam rządzenia. A brak wiedzy dobrze jest szybko uzupełniać, jeśli się jest w Radzie i nie zabierać głosu, gdy się czegoś nie wie. Ale tak się nie dzieje, bo często Rada chce rządzić. A gdy nie ma odpowiedniej wiedzy, to mamy często „pognębiający się rozdźwięk” i rotację Członków Zarządu. A to jawne działanie na szkodę Spółdzielni, bo nowe konkursy trwają i kosztują, a nowy Zarząd też musi się wdrożyć, aby zacząć cokolwiek robić.
Jakie jest rozwiązanie: stałość Zarządu, profesjonalny Zarząd, dobrze opłacany i Członkowie Rady Nadzorczej, którzy znają Statut i wiedzą, jaka jest Ich rola. A tutaj, jak sądzę, należałoby zacząć od wyboru NOWEJ Rady, bo inaczej nowy Zarząd też może być na chwilę.
I w ten oto sposób rozwiązaliśmy zagadkę… 🙂
Wszystkiego dobrego! 🙂
Ewa B.
Już w samej informacji o konkursie musi być podana kwota, jaką Pracodawca oferuje na danym stanowisku. Dzięki temu na ogłoszenie odpowiadają tylko te osoby, którym dana stawka pasuje. Jeśli nie ma kwoty w ogłoszeniu, to się tam nie odpowiada wcale. A gdy ktoś robi sobie z ludzi żarty, proponując 5.000, 10.000, czy 15.000 zł Członkowi Zarządu tak dużej Spółdzielni, to niech sam wykonuje tę pracę.
Człowiek
Dlaczego nie widać mojego komentarza? 🙁